Wcześniak

Noworodek ważący poniżej 2 kilogramów musi dłużej pozostawać w szpitalu, gdzie będzie znajdował się w inkubatorze i pod fachową opieką. Trzymamy noworodka w cieple. (Informacje w tym punkcie dotyczą zupełnie wyjątkowej sytuacji, kiedy to z jakichś względów rozwiązanie nastąpiło w domu, a nie w szpitalu.) Wcześniak gwałtownie traci odpowiednią temperaturę ciała, jeśli jest wystawiony na działanie chłodnego powietrza, a zdolność jego organizmu do wytwarzania ciepła i utrzymywania jednakowej temperatury ciała jest nikła.

Owijamy maleństwo flanelową pieluszką, a następnie miękką akrylową lub wełnianą kołderkę niemowlęcą, jak tylko się urodzi (nawet przed odcięciem pępowiny) i trzymamy je w ciepłym miejscu. Pępowiny nie należy przecinać i wiązać, dopóki nie ustanie pulsowanie. Chodzi o to, żeby odpowiednia ilość krwi z łożyska przepłynęła do ustroju noworodka. Po odcięciu pępowiny przewozimy noworodka do najbliższego szpitala, w którym są inkubatory. Jeżeli na dworze jest zimno, należy w samochodzie włączyć ogrzewanie.

Trudno przezwyciężyć niepokój. Większość wcześniaków rozwija się zupełnie normalnie, choć należy przyjąć pewną poprawkę na krótsze życie płodowe. A więc początkowo wolniej przybywają na wadze, za to później na ogół bardzo gwałtownie rosną i przybywają na wadze, aby nadrobić gorszy start. Oczywiście wcześniak nie jest w stanie w pełni wyrównać „zaległości”. Dziecko, które urodziło się 2 miesiące przed czasem, po upływie roku życia praktycznie jest jeszcze zaledwie 10-miesięcznym niemowlęciem.

Od około miesiąca życia niektórym wcześniakom trzeba dodatkowo podawać żelazo, żeby zapobiec niedokrwistości. Od momentu osiągnięcia wagi 2700 g wcześniak nie potrzebuje specjalnej opieki i troski, może być traktowany jak każde inne niemowlę, ale rodzicom bardzo trudno w to uwierzyć. Początkowo sam lekarz przestrzegał ich przed zbytnim optymizmem i dopiero w miarę upływu czasu dodawał im otuchy. Noworodek prawdopodobnie trzymany był w inkubatorze, pod nieustanną kontrolą pielęgniarek i lekarzy, zapewne był karmiony przez rurkę. Rodzice tylko z rzadka mogli go oglądać z bliska. Matka musiała opuścić szpital bez dziecka i przez parę tygodni i ona, i ojciec byli i nie byli rodzicami: teoretycznie wiedzieli, że mają dziecko, ale nie odczuwali tego na co dzień. Tacy rodzice mawiają często „To było wtedy szpitalne dziecko, nie nasze”.

Nic dziwnego, że gdy lekarz mówi wreszcie rodzicom wcześniaka, że mogą zabrać niemowlę do domu, ci czują się przerażeni i niezupełnie do tego przygotowani. Stwierdzają, że nie mają jeszcze pełnej wyprawki i niezbędnego wyposażenia (matka liczyła na więcej czasu w końcowym okresie ciąży). Oświadczają zaniepokojeni, że jedno z nich jest właśnie przeziębione. Drobne problemy urastają do wielkich, mających uzasadnić niemożność zabrania niemowlęcia do domu.

Gdy niemowlę znajdzie się w końcu w domu, wszystkie niepokoje, jakie przeżywają zwykle niedośwjadczeni rodzice – na temat temperatury panującej w mieszkaniu, temperatury ciała dziecka, sposobu, w jaki oddycha, czkawki, odbijania powietrzem po posiłku, wypróżnień, przyrządzania mieszanki, rozkładu posiłków, płaczu, gazów, rozpieszczania – osaczają rodziców wcześniaka z potrójną intensywnością. Upłyną tygodnie, zanim uwierzą we własne siły i miesiące, zanim dojdą do wniosku, że ich dziecko jest równie zdrowe, pełne życia i zaawansowane w rozwoju, jak inne w tym samym wieku.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>