Zdjęcia dzieci
W swoich esejach poświęconych fotografii Susan Sontag sformułowała tezę, iż dla człowieka XX fotografowanie stało się specyficznym społecznym rytuałem, w którym chodzi o coś więcej niż zatrzymanie w kadrze przemijającej chwili. Dziś każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu – dysponuje fotograficzną biografią, dokumentującą najważniejsze momenty jego życia. Okres niemowlęctwa, etap przedszkolny, zdjęcia z imprez i wycieczek szkolnych lub rodzinnych spotkań, wreszcie liczny zbiór zdjęć ślubnych. Potem – w albumie pojawiają się coraz dłuższe przerwy.
Wygląda na to, iż wraz z upływem lat coraz rzadziej dajemy się uwieczniać na fotografiach i sami mniej chętnie sięgamy po aparat, czyniąc wyjątek dla zdjęć dokumentujących wakacyjne wojaże. Spostrzeżenia Sontag potwierdzają naukowe ankiety. Wynika z nich, że około 30% wszystkich zdjęć amatorskich stanowią zdjęcia dzieci. Spośród 171 badanych rodziców zapytanych o okresy wzmożonego fotografowania, aż 58 łączyło tę intensyfikację z narodzinami potomka.
Narodziny i okres wczesnego dzieciństwa stanowią więc czynnik, który pobudza fotograficzną aktywność rodziców (niekiedy wręcz do tego stopnia, iż zmusza do zakupu sprzętu fotograficznego). Zdaniem Sontag ów pęd do fotografowania posiada wymiar symboliczny – zdjęcie staje się „mitycznym śladem”, „pseudoobecnością” najbliższych dla nas osób. Tym należy tłumaczyć takie zachowania, jak stawianie ślubnych fotografii w miejscu pracy, noszenie zdjęć dzieci lub współmałżonka w portfelu czy darcie fotografii byłych ukochanych. Świadczą one, iż zdjęcie staje się dla nas czymś więcej niż tylko kawałkiem naświetlonego papieru – jest niejako substytutem osoby, na której uczuciu i bliskości nam zależy.



![zdjecia-koni [1600x1200]](http://morephotos.pl/wp-content/uploads/2011/10/zdjecia-koni-1600x1200-210x160.jpg)