Bliźnięta

Wystąpiłem kiedyś z apelem do rodziców bliźniąt, żeby opisali mi, jakie znaleźli rozwiązanie dla zaistniałych problemów, bo chciałem się podzielić ich doświadczeniami dalej. Dostałem 200 wzruszająco pomocnych listów. Nietrudno się domyślić, że pod niektórymi względami cechowała je ostra rozbieżność poglądów i zadziwiająca zgodność w innych materiach.

Pomocy! Wszyscy rodzice bliźniąt zgodnie twierdzą, że praca jest ponad siły, ale satysfakcja olbrzymia. Każda pomoc, jaką tylko będziecie mogli zdobyć, będzie wam potrzebna, i to na jak najdłużej. Jeżeli są takie możliwości, zaangażujcie kogoś odpłatnie, choćbyście mieli popaść w długi. Ubłagajcie jedną czy drugą matkę lub jakąś osobę z rodziny, żeby zamieszkała z wami przez miesiąc lub dwa. Pisano mi, że gdy w domu czy w mieszkaniu było niewiele miejsca i nie było warunków na wydzielenie oddzielnego miejsca dla kogoś spoza rodziny, rodzice przerabiali garaż na pokój dla pomocy domowej, jeśli nadawał się do tego. Częściowa pomoc jest lepsza niż żadna: studentka po zajęciach na uczelni, kobieta do sprzątania czy opiekunka do dzieci, przychodząca choćby tylko raz czy dwa razy w tygodniu. Może uda się skłonić znajomych sąsiadów, by pomogli przy niektórych posiłkach. Zadziwiające, jak bardzo pomocny może okazać się nawet trzylatek – siostrzyczka czy braciszek bliźniaków.

Jest to okres, kiedy rodzice powinni okazywać sobie nawzajem jak najwięcej delikatności i wyrozumiałości. Mogą zaplanować rozkład zajęć w domu tak, żeby dzielić wspólnie nie kończącą się pracę. Jedno drugiemu powinno dostarczać dodatkowych, widomych dowodów przywiązania, potrzebnych obydwojgu w tym właśnie okresie, który wymaga od nich przelewania ogromu czułości na wymagające opieki dzieci.

Ojciec będzie być może w stanie – jest to możliwe w niektórych zawodach – skrócić na kilka miesięcy dzień pracy poza domem. Może wziąć urlop w tym czasie, kiedy bliźnięta przybywają ze szpitala do domu. (Często bliźnięta mają przedłużony okres pobytu w szpitalu, gdyż nierzadko rodzą się przedwcześnie.)

Nawet gdy ojciec musi nadal pracować 8 godzin dziennie i tak może zdziałać cuda między przyjściem z pracy do domu i wyjściem z domu następnego ranka. Miałem okazję obserwować kiedyś ojca pięcioraczków – a było jeszcze ponadto dwoje starszych dzieci – jak zabierał się energicznie do pracy w momencie przyjścia do domu. Karmił łyżeczką i z butelek, kąpał, zmieniał pieluszki, przygotowywał kolację dla starszych dzieci, żony i siebie, a potem zmywał naczynia, znajdując wreszcie trochę czasu także dla starszych chłopców. Podczas weekendu robił zakupy, sprzątał dom, urządzał pranie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>